fizjomaster@fizjomaster.com | tel. 531-861-208

Kategorie
fizjomaster

Jak nie zgubić się w nauce?

Od dłuższego czasu zauważam, że naszym środowiskiem terapeutycznym targają olbrzymie emocje dotyczące skuteczności wielu metod fizjoterapeutycznych. Niestety, dzielimy się też wśród własnego grona zawodowego na totalnych zwolenników medycyny opartej na dowodach naukowych ale też na terapeutów totalnie lekceważących doniesienia naukowe, pracujących wręcz na granicy rzetelności, oczywiście nie zapominajmy, że przy tym wszystkim merytoryka niknie a jest tylko wzajemne obrzucanie siębłotem. 

Myślę, że problem leży po obu stronach, doświadczony terapeuta potrafi odsiać ziarno od plew, niestety młody często zbyt pochopnie ulega trendom i nowinkom, beż żadnej weryfikacji i dozy samokrytyki. 

Jak się w tym świecie nauki odnaleźć, postaram się Was przez to przeprowadzić w łatwy i przyjemny sposób. 

Nauka może być fajna, wystarczy dać jej szansę! Po pierwsze badanie badaniu nie równe. Warto zwrócić na to uwagę, że ilu badaczy, tyle pomysłów i jeszcze więcej teorii, nazbyt często przeczące sobie wnioski. Niejednokrotnie badacze sami sobie rzucają te kłody pod nogi, są nie rzetelni, robią wyniki na zamówienie, metodologia jest słabo zaprojektowana lub też pomiary są mało powtarzalne, brakuje im oparcia statystycznego. 

W naszej branży problem polega na tym, iż bardzo mało fizjoterapeutów chce się zabrać za badanie czegoś. Dlaczego? W obawie przed hejtem, podważeniem wyników swojej ciężkiej pracy, brakiem czasu lub po prostu nieopłacalnością ich prowadzenia. Wiem z autopsji, że to ścieżka dla wytrwałych, upartych, prawdziwych pasjonatów. 

Trzeba pamiętać również o wartości badań naukowych, tak jak niegdyś słynna piramida żywienia w dietetyce (de facto nieaktualna) taki i tu trzeba się czymś kierować. Jeśli chcesz zacząć biegle krążyć w świecie EBM, kieruj uwagę ku szczytowi piramidy, ta wiedza i wyniki są najbardziej zbliżone do rzeczywistości co nie znaczy, że niższe półki są nic nie warte. Tam też może czaić się w ukryciu solidny kawałek wiedzy, badania trzeba umieć czytać ale przede wszystkim je rozumieć. Nawet te najlepiej oceniane mają swoje mankamenty i mogą nie odzwierciedlać pełni rzeczywistości przypadków medycznych.

 

https://www.eupati.eu/pl/farmakoepidemiologia/medycyna-oparta-na-faktach/
Źródło obrazka: https://www.eupati.eu/pl/farmakoepidemiologia/medycyna-oparta-na-faktach/

Czy to oznacza, że jeśli coś nie jest udokumentowane w żaden naukowy sposób to należy to porzucić , kategorycznie nie, myślę, że trzeba się nad tym pochylić, zapoznać, rzetelnie ocenić. Pamiętajmy, że nauka raczkuje w świecie fizjoterapii i na wszystko potrzebny jest czas, dajmy go trochę na zbadanie pewnych rzeczy. Da Vinci, Dante czy Galileusz, ze swoimi teoriami też „wyprzedzali swoje czasy” mieli wielu wrogów i zatwardziałych krytyków ale dziś to oni są zapisani na katach historii. 

Kolejna sprawa tyczy się czasu przeprowadzenia badań, pamiętajmy, że życie idzie do przodu i o tyle co ludzka anatomia się szaleńczo nie zmienia (chociaż ciągle słyszymy, że odnaleziono nowy, „stary narząd”) to już fizjologia tak. Ostatnie lata to kunszt rozwoju fizjoterapii, nowe metody oceny zawodnika, moda na powięź, neurofizjologia układu i metody na niej bazujące. Przez dziesięciolecia poprawił się stan bazy naukowej, pojawiły się urządzenia i narzędzia do rzetelniejszej oceny problemu i nowe kierunki rozwoju, co pozwala na potwierdzenie lub też zaprzeczeniu wielu znanym mechanizmom. 

Analizując badania pamiętajmy również o zachowaniu ciągu przyczynowo-skutkowego, zawsze coś wynika z czegoś, musimy szukać powiązań i korelacji jak jedna zmienna wpływa na drugą. Bo o tyle co bez problemu połączymy wpływ pracy zdalnej ze stopniem depresji i pogorszeniem wzroku to nijak ma się porównywanie poziomu aktywności fizycznej dzieci do umiejętności gry na komputerze 😀 … chociaż jak tak dłużej pomyśleć to aktualnie dzieciaki z domu wychodzić nie mogą, siedzą więcej przy kompie więc i ich statystyki w grach rosną. No i chyba podstawowa rzecz jaką jest różnica, laboratorium vs życie codzienne. W realu pojawia się zbyt dużo zmiennych, często takich na które wpływu nie mamy, jak chociażby efekt badacza, czy poruszany w ostatnim biuletynie placebo i nocebo.

Co w takim razie jest ważniejsze? Twarde dowody naukowe na skuteczność jakiejś terapii, czy intuicja i praktyka gabinetowa niekoniecznie udokumentowana? Model EBM czy EBP?

I tu znowu nie będzie łatwo…TO ZALEŻY, czy setki badań mówiące jednoznacznie o skuteczności postępowania czy interwencji sprawią, że metoda jest lepsza i pomożemy każdemu pacjentowi, niestety nie, bo nawet najlepsze, najskuteczniejsze i najlepsze narzędzie będzie bezużytecznym przy braku zrozumienia jego działania przez terapeutę. Pamiętacie słynne zdanie „ kup Pan cegłę” , dzisiaj dobry marketing i by się klient znalazł, doza sceptycyzmu się przyda w aktualnie przesyconym rynku kursów i szkoleń. Trzeba podobno wykonać 10000 h ćwiczeń, żeby nauczyć się „być specjalistom” wierzę, że osoby mogące poszczycić się taką bogatą praktyką, czują więcej, widzą lepiej , uczą się skuteczniej no i ogólnie dzieje się lepiej. Oczywiście przyjmując założenie, że praktyka jest owocna i terapeuta rozwojowy. Intuicji nie da się nauczyć, trzeba ją nabyć z praktyką. 

Warto też podążać własną ścieżką, zainteresowaniami a nie przelotnymi trendami. Jak ja studiowałem to Osteopatia i PNF były na topie, wielkie WOW, do dziś ich nie skończyłem z różnych powodów, stawiam pijawki i wbijam igły pacjentom, czy to źle??? 

To moja droga, a Wy musicie znaleźć swoją.

Dlatego terapeuci do stołów i do roboty, by osiągać poziom Fizjo-Mas-Terski.

Powodzenia
K.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.